Obrazy olejne na sprzedaż.

środa, 10 sierpnia 2016

Jak zrobić paletę do malowania farbami olejnymi i akrylowymi?

Mit vs praktyka.

Zapewne większość ludzi, zapytana o to, jak powinien wyglądać malarz, powiedziała by, że musi mieć w jednej ręce pędzel, a w drugiej paletę z farbami... 

Tutaj, niestety, muszę niektórych rozczarować. Drewniane, ciężkie i ogromne palety malarskie, to już w większości odległa historia. Osobiście, nie wyobrażam sobie, jak miałbym coś takiego trzymać w ręce przez kilka godzin. Poza tym, czyszczenie takiej palety, to też niezbyt ciekawa perspektywa...

www.sebastiantalar.com Sebastian Talar

Czego dziś używają malarze do mieszania farb?

Możliwości jest kilka, ale zdecydowania najtańszą i najprostszą jest kawałek grubego, hartowanego szkła. Nawet nie trzeba go kupować, ani specjalnie przygotowywać. Wystarczy jakiś stary mebel albo lodówka, w których znajdziemy odpowiedniej wielkości i bardzo solidne, a nikomu niepotrzebne kawałki szkła. I to z reguły jest bardzo dobre, grube i hartowane szkło! A jeśli nie mamy nic takiego pod ręką, to możemy np. kupić tanią antyramę.

www.sebastiantalar.com Sebastian Talar

A może jednorazowe palety?

Innym wyjściem są jednorazowe palety w arkuszach. Można je nabyć w sklepach plastycznych. Całkiem niezłe, aczkolwiek już nie tak tanie rozwiązanie. Do tego są dosyć małe. Poza tym, nie lubię rzeczy jednorazowych. :)

Mam zwyczaj nie marnowania farb i zostawiania ich na drugi dzień na palecie. Do tego dużo lepiej nadaje się mój patent, który pokazuję na zdjęciu. Kawałek szkła umieszczony w starym podobraziu.

Dzięki temu mogę przykryć taką paletę kawałkiem tektury. Farby jej nie dotykają. Spokojnie mogę je zostawić na drugi dzień. Nie leci mi tam kurz, ani sierść. Nie ulatniają się żadne zapachy. Jest to też dobre rozwiązanie dla osób, które mają mało miejsca i chcą szybko posprzątać po skończonym malowaniu.

www.sebastiantalar.com Sebastian Talar

Jak wyczyścić paletę z zaschniętej farby?

To akurat jest łatwizna. Wystarczy odwiedzić sklep budowlany i tam poprosić o skrobak do szyb. Najlepiej, żeby był cały z metalu. Te plastikowe są do niczego... Za pomocą tego prostego narzędzia, usuniesz nawet bardzo zaschniętą farbę olejną, jak i akrylową. Do tego trochę rozpuszczalnika i papierowy ręcznik dla usunięcia resztek i wszystko czyste, aż się błyszczy. :)


Jaki werniks do obrazu olejnego jest najlepszy? Dlaczego trzeba werniksować obraz?
Jak przygotować obraz do wysyłki?
Jakie podobrazie malarskie jest najlepsze?
Jak zrobić wysokiej jakości farbę olejną dla artystów? Szczegółowy poradnik.
Jak wyprostować wgniecione płótno malarskie? Prosty trick.
Werniks retuszerski w spray'u. Dlaczego warto go mieć? Jak go stosować?
Jak zrobić wysokiej jakości farbę olejną dla artystów? Szczegółowy poradnik.
Farby olejne. Jaki zestaw kolorów kupić na początek?

12 komentarzy:

  1. A ja przyklejam taśmą klejącą do tektury - białą folię np. z grubszych reklamówek.
    Tam gdzie zostaje farba, którą mogę wykorzystać później, stawiam do góry dnem zakrętkę od napojów albo kieliszek. Taką folię mogę wyrzucić bez żalu.

    OdpowiedzUsuń
  2. hm... no cóż, każdy radzi sobie po swojemu :)
    osobiście jako palety używam, plastikowej pokrywki po 25litrowym wiaderku po farbie emulsyjnej do malowania ścian :)
    Można to przykryć czymś płaskim, albo w reklamówkę :)
    Ważne że taka paleta, nie chłonie wyciśniętej farby z tubek, nic też kosztuje :)
    a jak zaschnie i się nazbiera - można to wyczyścić

    pozdrawiam

    andrzej sz
    BlindNiemy

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że nie tylko ja robię wszystko, aby oszczędzić sobie cholernego skrobania palety ze starej farby... W swoim lenistwie doszedłem już do tego, że małe formatki z płyty hdf maluję farbą w sprayu - 10 zł za sztukę w każdym sklepie budowlanym. Paleta gotowa w 3 minuty... Jak zupka chińska. ;>

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba lepszy sposób niż mój z kieliszkami ;)
    Można szybciej nakryć całość.
    No cóż. Ja dopiero zaczynam - a lata płyną.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dużo musisz mieć tych kieliszków... ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. jak stoi - to się chce /~KIELISZEK/ :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj :)
    Pomysł z paletą szklaną chowaną w stare podobrazie i nakrytą szczelnie na noc, czy dłużej - super. Niektórzy sugerują, że warto przed zakryciem włozyć do środka kwałek wacika nasączonego olejkiem goździkowym. Wtedy ponoć farby na palecie pozostają wciąż świeże do użycia, nawet po wielu dniach. Jak myślisz, czy to możliwe, że to może mieć aż tak duże znaczenie? No,oczywiście warunek zminimalizowanego dostepu tlenu nadal musi być zachowany, ale czy samo to nie wystarczy? :)
    A ja mam też pytanio-prośbę. Czy zechciałbyś pokazać na zdjęciu, albo chocby opisać miejsce Twojej pracy?
    Gdzie trzymasz paletę, używane własnie pędzle i inne pomoce? Przed sobą, czy po stronie używanej ręki? W sporej mierze zależy to pewnie od formatu pracy, dlatego dla uściślenia - interesuje mnie sytuacja powstawania malowidła niewielkiego formatu. Zainteresowanie stąd, że moja malująca synowa wciąż ma niejakie kłopoty z ergonomią i widzę, jak męczy się zwyczajnie fizycznie. A ja nie czuję się w pozycji, żeby jej cokolwiek sugerować, choć jesteśmy w całkiem dobrych wzajemnych relacjach, hehe. Mądralująca się teściowa? I nie zna się? Nikt by nie posłuchał. Jak dziewczyna zobaczy/przeczyta podpowiedź kogoś malującego profesjonalnie,najpewniej sama zechce sobie pomóc, coś przeorganizować, itp. I dyplomacja zostanie uratowana ;) Jesli już wczesniej pokazałeś coś z tego zakresu na Twoim świetnym blogu, to daj jakąś wskazówkę, proszę, bo nie doszukałam się, póki co :)
    Dzięki z góry.:)
    Elżbieta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie z gatunku takich, których nie rozumiem. Choć się staram. Bo zawsze jakoś czuję się zobowiązany doradzić. Ale czasami po prostu nie wiem co powiedzieć. Może powinienem przestać odpisywać w środku nocy... ;)

      Tak to już jest, że malowanie obrazów męczy. Potwornie męczy! Jestem pewien, że gdyby przebadać mózg osoby pracującej twórczo, to okazałoby się, że spala ona tyle samo kalorii, co sportowiec w trakcie treningu. Jak wiadomo mózg zużywa najwięcej energii. Można się "zajechać" do totalnego wyczerpania, jeśli nie robi się przerw, nie uzupełnia kalorii, nie pije... itd. Nieraz mi się zdarzało. Wtedy pozostaje się tylko walnąć na łóżko, bo na nic innego nie ma siły. =]

      Wiadomo, że będąc praworęcznym, trzymam wszystko na stole, po prawej stronie i w zasięgu ręki. To się tyczy małych obrazów i malowania realistycznego. Co tutaj pokazywać?

      Teraz, gdy przychodzi mi się mierzyć z jakimiś wielgachnymi podobraziami, typu: 150x100, 100x160 - jest to jedna wielka improwizacja. Pracuję we wszystkich możliwych pozycjach, a wszystko leży, tam gdzie... jest wolne miejsce. :]

      Usuń
    2. A z tym wacikiem to jakaś ściema. ;)

      Usuń
    3. Hmmm, jakoś nie wzięłam pod uwagę takiej mozliwości, że pytanie, które zadałam, będzie dla Ciebie czymś z kosmosu może? Typu - jak przy jedzeniu trzymać książkę, żeby nie wpadła do talerza?
      Powiem tak: od dwudziestu lat uczę muzyki. Postawa ciała przy instrumencie, odpowiednie wyćwiczenie pozycji rąk, nóg, kręgosłupa, ramion, łokci, nadgarstków,palców etc. są tylko niewiele mniej ważne, niż słuch, czytanie nut i uzywanie samego instrumentu. Inaczej - bóle stawów i zakwasy w omdlewających mięśniach uniemożliwią intensywne, wielogodzinne ćwiczenie, doprowadzą do niemocy, zniechęcenia, zwątpienia nawet u najzdolniejszych. I to nie jest, ot tak, z góry dane, tylko trzeba to świadomie wypracować aż do poziomu naturalnych, odruchowych zachowań ciała. Wyobrażam sobie, że niemal identycznie jest w sporcie, etc.
      Nigdy nie oglądałam z bliska pracy artysty malarza, ale gdy patrzę, jak miota się i męczy wspomniana amatorka malowania, bliska mi dziewczyna, to nie chce mi się uwierzyć, że akurat w tej dziedzinie obowiązuje drętwa i arogancka zasada "kombinuj sobie, jak się da, a twoje błędy są najlepszym twoim nauczycielem". I tak jak wierzę, że to nieodzowne przy malowaniu samym w sobie, to w kwestii ergonomii miejsca pracy bez wątpienia istnieją jakieś wskazówki, tylko akurat nie od Ciebie, Sebastianie. Oczywiście, oglądałam wiele na youtube, podoba mi się ta moda na własne malowanki. Ale filmiki przeważnie pokazują samo malowanie, co zresztą najbardziej pożądane przez odbiorców. Cała reszta odbywa się poza okiem kamery. Dlatego zajrzałam na Twój blog, bo - będąc doświadczonym malarzem - wiesz o czym piszesz i Twoje wskazówki odbieram jako rzetelne.
      Ok, kończę tę nauczycielską tyradę. Nie jest konieczna Twoja odpowiedź, korzystam z komputera rodzinno-gościnnie, sama celoeo mam internet tylko w komórce, co jednak czyni pewne ograniczenia i raczej tu nie zajrzę.
      Powodzenia :)
      E.

      Usuń
    4. To tak jak w muzyce. Jedni grają improwizacje, a drudzy - bez nut przed oczami - niczego nie zagrają. Ja nauczyłem się improwizować, bo żadnych dobrych nauczycieli nie znalazłem. Nie miałem innego wyboru. ;) Poza tym, jest ogromna różnica pomiędzy tworzeniem, a odtwarzaniem. Tego drugiego można się nauczyć. Z pierwszym... trzeba się urodzić.

      Mógłbym nagrywać takie filmiki, ale nie wiem jak do tego podejść. Wiadomo - trzeba poświęcić czas. Nie wiem czy miałbym je sprzedawać, czy może założyć darmowy kanał na Youtube i zarabiać na reklamach i patronite? Chodzi mi to po głowie, tylko nie wiem jeszcze na jakich zasadach będę udostępniał takie materiały.

      Pozdrawiam S.T.

      Usuń