Obrazy olejne na sprzedaż.

sobota, 12 kwietnia 2014

Czy warto wypróbować medium do farb olejnych Liquin Original?

Jakiego medium do farb olejnych używam?

Jeśli chcę rozrzedzić farbę olejną używam medium - Liquin Original Winsor&Newton. Próbowaliście kiedyś? Jest to dosyć popularne medium i chyba każdy widział kiedyś tę charakterystyczną buteleczkę.

Biorąc pod uwagę historię malarstwa, jest to bardzo świeży wynalazek. Nie wiadomo jak będą wyglądały obrazy za 200, 300 lat... Wielu artystów ma obawy przed stosowaniem tego typu nowości i woli konserwatywnie trzymać się klasycznych rozpuszczalników.

Z drugiej strony... gdyby nie nowości, to do dziś malowalibyśmy kurzym żółtkiem zmieszanym z pigmentem. Poza tym, naprawdę bardzo wielu sławnych malarzy współczesnych używa Liquinu, więc skoro dzieła warte tysiące dolarów są malowane z użyciem mediów alkidowych... To ja nie mam żadnych obiekcji. :)

www.sebastiantalar.com

Zalety? 

Czas schnięcia jest rzeczywiście dużo krótszy. Ale nie tylko to się liczy... Liquin bardzo ułatwia malowanie detali i delikatnych laserunków. Nie matowi farby, tak jak np. terpentyna. Wręcz przeciwnie! W dodatku producent zapewnia, że obraz dużo mniej żółknie po latach. Minusy? Oczywiście cena. Ok. 37 zł za 250ml.

Ale spokojnie! Trzeba powiedzieć, że jest bardzo wydajny i w końcu używam Liquin'u tylko do malowania, więc nie potrzebuję go dużo. Jeśli coś zostanie na palecie, zbieram to za pomocą szpachelki i wkładam z powrotem do buteleczki. Warto zaznaczyć, że korzystniej jest kupować większe opakowania.

A czy są jakieś tańsze zamienniki?

Nasza rodzima firma Renesans produkuje medium o nazwie Fluix. Sam nie próbowałem. Jak mi przyślą darmową próbkę, to chętnie zrecenzuję. :)


17 komentarzy:

  1. Witaj :)
    Rozumiem, że stosujesz Liquin w kolejnych warstwach obrazu. Mam pytanie - czy po przerwie na podeschnięcie, przystępując do pracy nad następną warstwą stosujesz przed jej nałożeniem jakiś hmm... mediator w celu polepszenia warunków łączenia warstw farby? Producent Liquinu nie zaleca dokładania mediów innego rodzaju, w tym oleju i werniksów klasycznych, dopuszcza tylko udział white spirit, gdy zajdzie potrzeba. Czy dasz znać, jaką stosujesz praktykę przy kilku sesyjnym malowaniu?
    Z góry dziekuję i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedną z lepszych rzeczy w Liquin Original jest to, że nie trzeba specjalnie niczym się przejmować. :)

    Miesza się łatwo z farbą, szybko schnie i nie trzeba niczego dodawać. Można malować warstwa po warstwie i nie ma żadnego problemu z przyleganiem i przyczepnością farby. Nie trzeba się przejmować zasadą "tłuste na chude", tak jak w przypadku tradycyjnego medium olejno-żywicznego.

    Pomiędzy kolejnymi warstwami stosuję albo werniks retuszerski w sprayu, albo nakładam bardzo cieniutką warstwę Liquinu. Chodzi o to, żeby wyrównać świecenie obrazu, bo w miarę postępów farba coraz bardziej matowieje, wsiąka i kolory stają się wyblakłe.

    Obecnie maluję Liquinem, a pędzle czyszczę w oleju lnianym. Z tym że ostatnio Liquin już tak podrożał, że planuję kupić i wypróbować Fluix Renesans albo Oilyn Maimeri. Bo 85 zł za 500 ml medium do malowania to ja nie dam! STAĆ MNIE! Ale to już jest przesada! :P

    A pamiętam jak kupowałem za ok. 50 zł jeszcze ze dwa lata temu. Co i tak moim zdaniem było za drogo. Ale taki już urok firmy Winsor&Newton. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajny blog, na który natrafiam niedawno. ;-) Moja pierwsza próba z LiQuinem była niełatwa, choć nie będę rezygnować z kolejnych. Chyba użyłam zbyt mało rozrzedzonego Liq do pierwszej warstwy (prawie podmalówka) i po wyschnięciu miałam wrażenie, że maluję na szkle, nie mieszały mi się farby w tym miejscu. No, pierwsze koty za płoty. Ale tam, gdzie detale drobne - jest ok. Pozdrawiam, czytam po kolei.

      Usuń
    2. To był Liquin Original, czy Fine Detail? Tak się dzieje, jeśli próbuje się malować "chudym" medium w miejscu, gdzie było użyte dużo "tłustego" medium. Powierzchnia jest za śliska i farba nie chce do niej przylegać.

      Usuń
    3. To był Oryginal, ale po prawdzie chyba prawie bez rozcieńczenia :( No cóż każde doświadczenie czegoś uczy. Dziękuję za odpowiedzi.

      Usuń
    4. Aha... Ale jakiego rozcieńczania? Tego się nie rozcieńcza. Malujesz od początku do końca tym samym żelem, prosto z butelki. ;)

      Usuń
    5. Ano właśnie gdzieś usłyszałam, że White Spirit pozwala na uzyskanie rzadszej z Liquinem.

      Usuń
  3. Dzięki bardzo, bardzo :) Za wskazówki podawane hojnie, trafne i pomocne. Uczę się od Ciebie różnych rzeczy. Nie lawirujesz, nie cedzisz informacji pod pozorem, że wszystko ok. Wszystkiego dobrego i nieprzerwanej radosci i satysfakcji w Twoim malarstwie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam - kupiłam Liquin, niestety zostałam wprowadzona w błąd i zamiast Liquin original - przywiozłam ze sobą Liquin Light Gel :( - czy mogę go używać, jak Original - czy to zupełnie inny produkt? Zależało mi na szybszym podsychaniu farby przed kolejną warstwą? - Dorota

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda to jak Liquin Fine Detail. Bardziej płynny, niż Original. To nie jest to samo, ale pewnie też się nada. Najszybciej schnie Liquin Original. Sprawdzone w boju...

    Ja ostatnio używam też Fluix od Renesansu. Też nie jest jakiś super-tani, ale jednak tańszy... Liquin to jest po prostu zdzierstwo... Inaczej tego nazwać się nie da. Jego cena w Polsce jest zbyt wysoka. Tak, stać mnie - ale nie lubię, jak się mnie robi w konia... :(

    OdpowiedzUsuń
  6. mam pytanie, czy jak namaluje caly obraz liquinem, a pozniej pokryje go cienka warstwa dla wyrownania swiecenia, to on nie popeka po kilku latach ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak robię i to bardzo często. Ogólnie powiem, iż firma Winsor&Newton bardzo oszczędnie pisze o Liquinie. Oficjalnych przeciwwskazań nie ma. Wiele osób używa Liquinu jako werniks... Nałożony płaskim, miękkim pędzlem do lakieru - daje efekt niemal identyczny z werniksem końcowym. Schnie w 48 godzin, a jak jest lato - to nawet w 24h.

      Jest to dosyć powszechna praktyka, jeśli chce się szybko skończyć obraz, wysłać, podarować komuś... itp. Jak obraz jest prezentem na urodziny, a urodziny są za dwa tygodnie - no to wiadomo... ;)

      To czy obraz będzie po latach miał pęknięcia, zależy bardziej od podobrazia. Np. moja mama 25 lat temu namalowała obraz, który wisi w kuchni. W jednym miejscu płótno było źle napięte na byle jakie listewki i zniekształcone. I dokładnie tam teraz widać pęknięcia. Płótno na pewno jest bardziej podatne na zniekształcenia i zmiany naprężenia. Dlatego sam się zastanawiam, kiedy w końcu ludzie przejrzą na oczy i zobaczą, że płyty drewniane (hdf, mdf), albo sklejki są dużo lepszym podobraziem. Ale nie... niektórzy chcą to płótno i koniec. Nie przekonasz... ;P

      Pozdrawiam. S.T.

      Usuń
    2. ziekuje za bardzo szybka odpowiedz o tej godzinie :) malowalam kiedys samym olejem bez uzycia terpentyny czy innego medium chudego i obraza sprzed 10 lat nic sie nie stalo, a tez nasluchalam sie ze nie wolno, wiec zastanawiam sie jak to bedzie z liquinem. Na butelce niby jest cos takiego napisane zeby nie stosowac jako werniksu, no i tak sie zastanawiam, bo z jednej strony niektorzy mieszaja to z terpentyna inni nie, jedno po skonczeniu jak musza szybko wyslac nakladaja werniks retuszerski, a inni slyszalam ze jednak liquin i nie wiem w zasadzie juz sama co lepsze, nie chce reklamacji np po roku.

      Usuń
    3. Tak, jak pisałem - sama firma niechętnie mówi cokolwiek o Liquinie. Zapewne aby nie zdradzać konkurencji czegokolwiek. Dlatego też powstaje mnóstwo przeróżnych, często sprzecznych opinii...

      Tak! Tam jest napisane "not suitable as varnish" - ale nigdzie nie tłumaczą dlaczego. Naprawdę - nigdzie nie znalazłem racjonalnego wyjaśnienia. A prawda jest taka, że mnóstwo osób stosuje Liquin w czystej postaci, jako werniks tymczasowy lub nawet końcowy.

      Odważę się nawet wysnuć ryzykowną teorię, że możesz sobie zmieszać wszystko (terpentynę, white spirit, liquin, olej, ekomedium) i teoretycznie nie powinno się nic obrazowi stać. To zależy od Ciebie, czy lubisz malować bardzo rzadkim medium, czy gęstym? Czy chcesz, żeby schło szybciej/wolniej, było tłuste/chude, śmierdzące/ekologiczne...?

      PS. Tak - wiem, odpisuję o pierwszej w nocy, ale ja tak mam. ;) Ja się bardzo dobrze czuję i wydajnie pracuję - dopiero po zmroku. :>

      Usuń
  7. Kupiłam ten renesans i bardzo dobrze mi się z nim pracuje. Mam jednak pytanie właśnie odnośnie żółknięcia. Wróciłam do malowania po ponad 10 latach przerwy. Zauważyłam na starych obrazach, że bardzo pożókły, zwłaszcza te jasne i białe obszary. Wówczas malowałam czystą farbą olejną, bez żadnego medium, niczym nie zabezpieczałam obrazów. I tutaj pojawia się moje pytanie - czy mieszanie farby chociażby z odrobiną tego renesansu, tudzież liquin, i samo werniksowanie - zapobiegają żółknięciu? Jeśli nie, to jak temu zapobiec? Z gory dziękuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olej lniany, który jest w farbach olejnych, ma tendencję do lekkiego żółknięcia z czasem. To jest zjawisko, które dotyczy każdego obrazu. Jest widoczne bardziej w przypadku jasnych kolorów.

      Dlatego trzeba chronić obraz pokrywając go werniksem i nie wystawiać na działanie silnego światła słonecznego. Można też używać np. oleju makowego albo orzechowego (walnut oil). Ponoć mniej żółkną. Sam nie stosuję, bo długo schną i są drogie. A poza tym... i tak w farbie jest ten olej lniany.

      Liquin ponoć ogranicza żółknięcie. Tak piszą. Ale jest coś takiego jak... marketing. Wiadomo... :> Suplementy też "działają", leczą wszystkie choroby. ;) Z Liquinem jest taki kłopot, że właściwie nie wiadomo co to jest. Firma chroni swój patent i udziela niezbyt konkretnych informacji. W rezultacie znajdziesz w internecie całkiem sprzeczne wskazówki i porady na jego temat.

      Ja używam, jeśli zależy mi na czasie. Używam go też jako "szybki werniks".

      Pozdrawiam S.T.

      Usuń