Obrazy olejne na sprzedaż.

czwartek, 24 kwietnia 2014

Jaki werniks do obrazu olejnego jest najlepszy? Dlaczego trzeba werniksować obraz?

Do czego służy werniks?

Zacznijmy od tego, że obraz trzeba werniksować. Ma to niebagatelny wpływ na jego "dalsze życie". Obraz niezawerniksowany o wiele szybciej straci kolory i zżółknie. Werniks stanowi też naturalną ochronę przed bardzo prostymi czynnikami, takimi jak chociażby kurz czy woda i inne zanieczyszczenia. Nieocenioną zaletą werniksu jest to, że wyrównuje świecenie, tworzy jednolitą powierzchnię, pogłębia kolory i kontrast obrazu olejnego.

Kiedy można zawerniksować obraz olejny? 

To, że obraz wygląda na suchy, nie oznacza, że już można nakładać werniks. Farba olejna potrafi schnąć miesiącami. Jest to proces chemiczny, długotrwały i zależny od wielu czynników. Między innymi od rozpuszczalnika użytego w trakcie malowania, od podkładu, od warunków panujących w pomieszczeniu, od kolorów farb jakie zostały użyte, od producenta tych farb... itp.

Jak długo trzeba czekać? Zaleca się przynajmniej 3 miesiące. Ale to w przypadku obrazów malowanych cienkimi laserunkami. W przypadku grubszych warstw farby, będzie to 6 i więcej miesięcy. Chcąc maksymalnie przyspieszyć wysychanie, dobrze jest użyć medium alkidowego, np. Liquin W&N albo Fluix Renesans.

www.sebastiantalar.com

Jaki werniks wybrać?

Są różne rodzaje werniksów końcowych. W sprayu i w płynie. Matowe, satynowe, błyszczące. Choć tak naprawdę każdy werniks trochę się błyszczy... Jakiego werniksu użyjemy, zależy głównie od osobistych upodobań. Z reguły na mniejsze obrazy kładę werniks błyszczący. Przy większych wolę użyć matowego. Jeśli chodzi o mnie - wolę te w płynie. Są bardziej wydajne i prościej jest położyć równą warstwę. Choć wiem, że początkującym często wydaje się, że łatwiej jest to zrobić werniksem w sprayu...

Werniksy w sprayu mają dosyć dużą wadę. Szybko się kończą. A to z kolei powoduje, że są drogie. Do tego niekiedy sprawiają problemy, szczególnie jeśli wykorzystaliśmy już połowę. Im mniej werniksu w pojemniku, tym gorszy efekt. Przynajmniej ja mam takie doświadczenia.

Polecam werniksy w płynie. Wystarczy przed użyciem wrzucić butelkę do gorącej wody. To znacznie ułatwia pracę. Ja po prostu kładę obraz na stole, polewam go rozgrzanym werniksem prosto z butelki i rozprowadzam po całej powierzchni za pomocą tamponu ze starej flaneli albo bawełny. Jeśli zrobię to dobrze, wystarczy jedna warstwa. Dobry werniks rozpłynie się po powierzchni obrazu.

A co jeśli nie mogę czekać kilka miesięcy, bo ktoś chce odebrać obraz za kilka dni? 

Bywa tak, że trzeba wysłać obraz natychmiast. W takim wypadku polecam zainwestować we wspomniane medium alkidowe. Obraz malowany z jego użyciem powinien być suchy w dotyku po dwóch dniach. Możliwe, że nawet szybciej. Na tak wyschnięty obraz warto nałożyć cieniutką warstwę tego samego medium alkidowego, żeby wyrównać świecenie powierzchni obrazu. Taki obraz można wysłać bardzo szybko, ale po upływie kilku miesięcy, dobrze byłoby jednak pokryć go warstwą werniksu końcowego. W praktyce bywa różnie. :)

Jeśli nie mamy czasu czekać kilku miesięcy, można również użyć werniksu retuszerskiego. Werniks retuszerski do bardzo rozcieńczona wersja zwykłego werniksu końcowego. Jest bardziej miękki. Chroni obraz w ten sam sposób, choć nie zapewnia tak dobrych efektów, jak końcowy. Warto odczekać z wysyłką obrazu, aby werniks dobrze wysechł i się utwardził.

30 komentarzy:

  1. Zawerniksowałam obraz olejny malowany na płycie ( medium liquin), werniksem damarowym błyszczącym Renesans i niestety werniks po pewnym czasie zaczął tracić przezroczystość. Czy miałeś już coś takiego?

    OdpowiedzUsuń
  2. W sprayu czy w płynie? Masz wrażenie jakby zmatowiał, przestał błyszczeć? Czasami z tymi werniksami w sprayu jest problem. Trzeba ze dwie minuty dobrze potrząsać puszką, potem odwrócić do dołu, psiknąć i trzymać aż będzie leciał sam gaz.

    Po prostu to jest tak, że rozpuszczalnik wyparował, a żywicy damarowej było za mało i nie pokryła dobrze powierzchni obrazu. Musisz dobrze wymieszać werniks i zrobić to drugi raz.

    Poza tym... znasz takie powiedzenie "Kto kupuje tanio - kupuje dwa razy" ? :)

    Ja obecnie używam głównie werniksu damarowego, błyszczącego "Blik". Bardzo dobry produkt w przyzwoitej cenie. Wypróbuj sposób nakładania werniksu, który opisałem. Jest prosty i niezawodny.

    Jak werniksować obraz? Prosty sposób. Krok po kroku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam,
    jeśli mogę się podzielić swoim doświadczeniem to chciałbym przestrzec przed werniksowaniem obrazów w czasie bądź zaraz po opadach deszczu. Wzrost wilgotności ma bezpośredni wpływ na matowienie werniksu na obrazie. Artyści w dawnych czasach ogrzewali werniks i deskę (ikonę) na chwilę przed werniksowaniem. Jeszcze jedna uwaga chrońcie płótno, klej, grunt, farby, werniks przed KURZEM na każdym etapie pracy nad obrazem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,zgadzam się z Andrzejem..powodem zmatowienia jest wzrost wilgotności..Nie używam werniksu w sprayu.Zawsze stosuję podgrzany,raczej damarowy.dorzucę pewną poradę..Jeśli rozlewacie werniks bezpośrednio na obraz, nie rozprowadzajcie go bezpośrednio żadnym tamponem ze starej flaneli.Tak,można go zastosować,alew tedy,gdy zwinięty,o odpowiednim dla nas kształcie-włożymy w ucięty fragment damskich rajstop..Także w tak zwiniętą watką,w tychże rajstopach- złocimy również ramy,czy jakiekolwiek inne podłoże ...(zamiast bawić się pedzelkiem)

      Usuń
  4. Ja nawet słyszałem, że niektórzy po prostu ręką wcierają werniks. Choć raczej nie polecam, nie polecam... :)

    Na pewno musi to być materiał który się nie kosmaci i nie zostawia włosków.
    Tutaj opisałem szczegółowo co i jak: Jak werniksować obraz? Prosty sposób. Krok po kroku.

    OdpowiedzUsuń
  5. jak usunąć werniks damarowy błyszczący z obrazu olejnego

    OdpowiedzUsuń
  6. Krótko i do rzeczy. :) Jest kilka sposobów. Werniks można rozpuścić terpentyną albo benzyną. Jeśli chodzi o "recykling" podobrazia, tzn. nie zależy Ci na tym, co jest namalowane - wtedy jest to dosyć proste. Ale niezbyt przyjemne...

    Jest tzw. sposób na chama... Czyli trzeba po po prostu wyjść z obrazem na zewnątrz, polać go obficie benzyną i za pomocą papierowych ręczników wycierać rozpuszczony werniks. Może to być zwykłą benzyna ze stacji paliw. Też działa...

    Niby "proste", ale trzeba się odpowiednio zabezpieczyć. Czyli rękawiczki gumowe, zasłonić czymś twarz, żeby nie wdychać tych oparów. Werniks będzie się kleił do wszystkiego...

    Od razu powiem, że moim zdaniem nie warto tego robić. Dlaczego? Ja kilka razy próbowałem... Koszt benzyny i ręczników papierowych to czasem połowa wartości nowego podobrazia... Człowiek się upaprze, nawdycha niebezpiecznych oparów... A jeśli to jest jakieś słabe płótno, to całkiem możliwe, że się uszkodzi. Lepszym wyjściem jest kupno samego płótna i wykorzystanie samego blejtramu.

    Ale ja, nieudane obrazy - proponuję zwyczajnie palić. A początkującym w ogóle odradzam malowanie na płótnie. To powoduje lęk przed popełnianiem błędów. Zniechęca, bo w przypadku nieudanego obrazu jesteś 20 zł w plecy. Podobrazia są drogie, a kawałek płyty hdf lub mdf kosztuje grosze. Na płytach malowali przez większość życia: Beksiński, Jerzy Duda Gracz... A Picasso też by na nich malował, gdyby je miał w tamtych czasach. ;) To jest świetne, trwałe i odporne podobrazie. Oczywiście, jeśli się je dobrze przygotuje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pana strona jest niezwykle pomocna, wielkie dzięki za te wszystkie porady! Bardzo bardzo cenne!
    Mam jednak w sumie trzy pytania... jeśli można skorzystać z Pana doświadczenia?
    1. Jeśli jako medium do farb olejnych używam fluix renesans (przyspiesza schnięcie i podobno ma chronić przez żółknięciem??) to po wyschnięciu tym powierzchownym, jeśli obraz od razu mam wysłać, tym samym fluixem polewam cały obraz i również rozprowadzam flanelą z tamponem? Tak samo, jak werniks? I po np. roku polecam pokrycie zwykłym werniksem koncowym? Zgadza się wszystko?
    2. Jeśli nakładam werniks retuszerski, to w ten sam sposób, co końcowy?
    3. Czy do farb akrylowych również ten sam werniks - wówczas jednak końcowy, bo akryle szybko schną?

    Z góry dziękuję za pomoc!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doczytałam właśnie, ze nie poleca Pan fluixu (tzn ktoś się na nim przejechał przy "werniksowaniu"), lecz na 'mokry' olejny poleca Pan - w miejscu werniksu retuszerskiego, którego widzę, że tez Pan nie poleca - W&N Liquin classic.. nakładać tak samo, jak werniks końcowy?
      przepraszam za tyle pytań, ale tych produktów tyle jest na rynku, że zwariować można.. :)

      Usuń
    2. Dziękuję. ;) Tak, niedawno odpisywałem na podobne pytanie... I od razu sprostuję. Nie jest tak, że nie polecam Fluix'u. W malowaniu pomaga, farbę rozrzedza i przyśpiesza schnięcie. Jest o połowę tańszy od Liquinu. Ale jako "szybki werniks" używam i polecam Winsor&Newton Liquin Original.

      Odpowiedź na pytanie nr 2 - akurat werniks retuszerski jest lepszy w sprayu. Umożliwia nałożenie cienkiej warstwy. Nie dotyka się obrazu - a więc nie się nie rozmaże. Taki werniks jest dobry, bo przywraca kolory i wyrównuje matowe miejsca. Ale nie polecam go jako werniks końcowy.

      Odpowiedź na pytanie nr 3 - do akryli werniks końcowy damarowy lub akrylowy - ale najlepiej byłoby kilka dni odczekać, mimo, że farby akrylowe schną szybko.

      Powtórzę, to co już napisałem (dla przyszłych odwiedzających):

      1. Najlepszy efekt wizualny daje stary, sprawdzony werniks damarowy błyszczący. Jedna warstwa nałożona pędzlem lub tamponem - w zupełności wystarcza. Podbija kontrasty, przywraca piękne kolory, czerń, tworzy ładny efekt powierzchni... Wady? Nawet wyschnięty - potrafi się przykleić np. do ramy. Stosunkowo łatwo jest go porysować. Ale zauważyłem, że gdzieś tak po roku - jest dużo twardszy. I bardziej odporny.

      2. Werniks akrylowy - jest bardziej błyszczący od damarowego. Ale ma tę zaletę, że mniej żółknie po latach. Dla mnie daje "sztuczny" efekt. Coś mi w nim nie pasuje...

      3. Werniks retuszerski, czyli po prostu rozcieńczona wersja zwykłego werniksu końcowego. Daje kiepski efekt wizualny... Polecam werniks retuszerski tylko w trakcie pracy nad obrazem, aby wyrównywać sobie "świecenie" całej powierzchni i niwelować wsiąkanie oleju, a co za tym idzie - blaknięcie kolorów.

      4. Jako "szybki werniks" stosuję coraz częściej W&N Liquin Classic. Zalety: szybko schnie, nie trzeba czekać przynajmniej 2, 3 miesiące na nałożenie werniksu końcowego, wyrównuje świecenie i wyblakłe po wyschnięciu kolory, przywraca czerń i kontrasty, tworzy całkiem odporną powłokę. Twardą i trudną do zarysowania. Daje efekt półmatowy, natomiast po dodaniu odrobiny oleju lnianego STANDOLEJ (olej wystały) - przypomina praktycznie werniks końcowy damarowy błyszczący! Ale wtedy schnie nieco dłużej ok. 3-4 dni w zależności od warunków.

      5. Stosowałem w kilku obrazach lakier poliuretanowy w płynie i w aerozolu. Efekt podbicia barw był wspaniały, lecz jak dla mnie lakier tworzył zbyt połyskliwą powierzchnię. Po prostu odbijało się w obrazie wszystko dookoła... Zaleta - tańszy, niż werniks i bardzo odporny na zarysowania.

      6. Liquin Classic i Liquin Fine Detail różnią się. Użyłem kiedyś Fine Detail i jest on bardziej błyszczący. Schnie zauważalnie dłużej.

      7. Fluixu nie używałem jako "szybkiego werniksu".

      Usuń
    3. Jeśli mogę sobie pozwolić na małe podsumowanie.. jeśli obraz olejny jest wysyłany/idzie do docelowego domu po ok 2 tygodniach od skonczenia malowania, nakładam - jako ten 'szybki werniks' - Liquin original. I nakładam go w taki sam sposób - wylewam na obraz, rozprowadzam w max 1 minute pędzlem. I zostawiam.
      I polecam ewentualnie po około pół roku nałożyć werniks końcowy.

      Zastanawiało mnie zawsze, jak niektórzy sprzedają obraz świeżutkie do galerii czy w ogóle innym ludziom, czy one są czymś zabezpieczone? Bo nigdy nie słyszałam, żeby mi i czy komukolwiek innemu ktoś polecił nałożenie werniksu po np roku. A są to obrazy olejne maksymalnie 1 miesiąc po malowaniu....

      Usuń
  8. Żyjemy w czasach gdzie wszystko ma być od razu... Dlatego wydaje mi się, że liquin jest całkiem niezłą alternatywą. Jeśli ktoś chce obraz za 2 tygodnie, to albo trzeba go malować akrylami, albo gwaszem, albo olejnymi i używać liquinu...

    OdpowiedzUsuń
  9. Kupiłam liquin, nałożyłam na obraz próbny i strasznie żółty wyszedł! Jasne kolory z białych zrobiły się brzydko kremowe, nawet kolory są pożółkłe jakby.. a liquin originalny itd. Coś zrobiłam źle może? za gruba warstwa? To dziadostwo jest ewidentnie żółte.... hmm??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodów może być co najmniej kilka:

      1. Brudny pędzel...
      2. Nie całkiem wyschnięty obraz (któryś kolor zafarbował).
      3. Wyschnięte i matowe farby olejne odzyskały prawdziwe kolory...

      W każdym razie - to na pewno nie jest wina Liquinu, bo on jest całkowicie bezbarwny.

      Pozdrawiam! S.T.

      Usuń
  10. Pewnie już czas na werniksowanie moich "dzieł" malowanych latem. Moje pytanie takie typowo ekonomiczne: werniks damarowy końcowy 250 ml - na jaką powierzchnię powinien wystarczyć ?.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na dwa obrazy takie 80x80 cm chyba wystarczy. Ale trochę trudno powiedzieć - nigdy nie sprawdzałem. Werniks polecam Blik albo Renesans. Czyli to jest kwota ok. 13 zł. W tajemnicy powiem Ci, że werniks damarowy... to werniks damarowy. Nie warto przepłacać. ;) W tych droższych też jest tylko żywica damarowa i rozpuszczalnik.

      Usuń
  11. Dobry wieczór.
    Ostatnio namalowałem obraz dosyć "chudy", tzn. bez używania mediów typu olej itp. Warstwa jest jedna i to dosyć cienka. Po tygodniu czuję, że obraz jest w miarę suchy w dotyku. Co by się stało z obrazem, jeśli bym go zawerniksował za około tydzień, dwa, max miesiąc? Czy w tym wypadku muszę tyle czekać?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnie ludzie robią... Ja, jeśli już muszę obraz oddać szybko, to stosuję warstwę liquinu, jako "szybki werniks". W najgorszym wypadku obraz się rozpłynie lub rozmaże. A w najlepszymym - nic się nie wydarzy.

      Dużo zależy od medium. Jeśli to byłby liquin, to ja bym zaryzykował. Ale w przypadku innych mediów - nie jestem w stanie przewidzieć co się stanie.

      Usuń
  12. Witam! Próbuję rozgryźć problem - czy można użyć tempery Karmańskiego jako podmalówkę do tradycyjnych farb olejnych. Czy spoiwo (zapewne guma arabska) jest dość mocne aby warstwa olejna nie złuszczała się po jakimś czasie? Czy są w tej mierze jakieś doświadczenia?
    Pozdrawiam
    K.G.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tempera nie nadaje się do łączenia z olejem. Akryl owszem, ale tempera nie bardzo. Jest zbyt delikatna. Chyba, że masz na myśli taką swobodną podmalówkę, wstępne "ułożenie" obiektów, złapanie proporcji, kompozycji... etc. Niektórzy robią to nawet akwarelami, pastelami, węglem... To wtedy tak.

      Ale po co? Olejami można zrobić to samo... :)

      Pozdr. S.T.

      Usuń
  13. Witam ponownie! Rzeczywiście chodziło mi o wstępny szkic, określenie tonacji i waloru. Dlaczego tempera? - Bo ją mam, nie trzeba czekać TYGODNIA na wyschnięcie i przejście do następnego etapu/warstwy. Bardzo dawno temu czytałem w mądrej książce, że chuda tempera wchłania nadmiar oleju odpowiedzialnego za żółknięcie. Tylko, że tam była mowa o temperach jajecznych/kazeinowych. Zresztą technika temperowa poprzedzała technikę olejną, a przejście od jednej do drugiej odbywało się stopniowo i były fazy przejściowe (wielowarstwowe jak przy malowaniu ikon?). Pytam, bo nie dożyję zapewne żeby sprawdzić doświadczalnie, czy warstwa olejna się nie złuszczy np za 30 lat;:)
    W każdym razie dzięki za opinię
    Pozdrawiam
    Krzysztof

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli użyjesz Liquinu albo Fluixu, to w 24h (z reguły) wszystko jest suche...

      Usuń
  14. Witam serdecznie. Mam pewien mały problem z zawerniksowanym obrazem olejnym. Obraz malowany był przez rok, a jego warstwa ma miejscami grubość około 2mm. Przez ostatnie miesiące stał sobie w pokoju i schnął. Po upływie tych dwóch miesięcy postanowiłam pokryć go werniksem końcowym. Oczyściłam go z kurzu i pokryłam werniksem błyszczącym RENESANS w sprayu. Przez pierwsze 4 godziny wszystko wydawało się być jak należy. Niestety po czasie zauważyłam, że do obrazu przyklejają się drobinki kurzu. Jakoś udało mi się je usunąć. Niestety, gdyby tego było mało... Obraz stoi już kilka tygodni i wciąż lekko się lepi. Pewnie dlatego, że zbyt szybko nałożyłam werniks. Zastanawiam się czy da się coś z tym zrobić? Może spróbować pokryć sekatywą przyspieszającą schnięcie? Wiem,że na farby olejne to działa. Niestety nie wiem jak w tym wypadku zachowałby się werniks. Bardzo proszę o pomoc. Obraz został namalowany na zamówienie, dlatego sprawa jest niecierpiąca zwłoki. Na szczęście klient jest wyrozumiały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewidentnie coś nie tak z werniksem. Miałem taki przypadek, tylko że z innej firmy. Werniks schnął jakiś tydzień. A zazwyczaj - już tego samego dnia - powinien być suchy w dotyku.

      Osobiście straciłem przekonanie do werniksów końcowych w sprayu. Są zawodne. Do połowy puszki działają w miarę dobrze, ale potem zaczynają nierówno rozpylać. Lepiej używać werniksów w płynie. Dają dużo lepszą kontrolę. Polecam Ci np. werniks damarowy błyszczący "Blik". Jest w miarę tani i nigdy mnie nie zawiódł. A jakieś tańsze wynalazki - owszem.

      Kurz, sierść, włosy i inne brudy - jak najbardziej - lubią się przyklejać do schnącego werniksu. Picasso np. zawsze trzymał obrazy odwrócone i nie znosił, kiedy ktoś się kręcił po pracowni. Sprzątał sam, bo do szewskiej pasji doprowadzał go kurz, który przyklejał się do mokrej farby.

      Dlatego zawsze radzę, żeby się nie bawić z werniksem. Wejść, zrobić... i wyjść. Nie wpuszczać nikogo, nie otwierać szeroko okien, nie włączać klimatyzacji, wiatraków etc. Po prostu - nie wznosić kurzu i dbać o porządek w trakcie werniksowania.

      A mimo wszystko i tak zdarzy się, że coś tam "przyleci". To normalne i należy zachować zdrowy rozsądek. Zignorować - po prostu. Nie wyciągać drobinek kurzu, bo to będzie widać.

      Najlepsze co możesz zrobić, to schować obraz do szafy i zapomnieć o nim na jakiś czas. Zapewne kiedyś wyschnie. Wszystko zależy od warunków. Zimą brak światła, jest wysoka wilgotność, niskie temperatury i dlatego obrazy schną wolniej. Werniksy także...

      Jeśli ktoś czekał rok (omg, omg) - no to trzeba jeszcze poprosić o czas. Nie ma sensu się spieszyć, bo popsujesz. Dwa miesiące schnięcia mogły wystarczyć. Trudno to ocenić nie widząc obrazu. Zależy jakie kolory zostały użyte i czym były rozrzedzane.

      Pozdrawiam S.T.

      Usuń
  15. dzień dobry. Mam obraz po pradziadku- wartość sentymentalna ogromna. Na desce więc słabo zniszczony, ale brudny. Jako że nie chciałam go zniszczyć to oddałam do fachowca. Miał oczyścić i zawerniksować. Po odbiorze, jak już wróciłam, okazało się że nie jest on dobrze oczyszczony. A przecież miał być na wszelki wypadek zawerniksowany matowo - wiem że 'Fachowiec' użył werniksu w spreju - przynajmniej taki mi pokazał, że użył. Czy werniksu, nawet matowego nie powinno być widać? Ja tu nic nie widzę. Czyli albo lekko popryskał, albo zawerniksował mi brud. Czy ja mogę jeszcze coś tu zrobić, czy pogodzić się z sytuacją? Wiesz może czym można bezpiecznie czyścić obrazy? żałuję że sama się za to nie wzięłam... Pozdrawiam i dziękuję za stronę, Zośka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam

      No cóż, łączę się w bólu, współczuję z braku satysfakcjonujących rezultatów, aczkolwiek istnieją pewne ograniczenia, które nie zawsze umożliwiają uzyskanie ideału. Stare obrazy potrafią być bardzo zniszczone.

      Trudno powiedzieć, bo trzeba by się temu przyjrzeć dokładniej. Dyplomu z konserwacji też nie posiadam, więc mogę tylko wyrazić własne przypuszczania, oparte na znajomości materiałów i malarstwa.

      Jak wspomniałem - stare obrazy potrafią być nieźle sfatygowane, pokryte warstwą brudu, który zazwyczaj jest zaschniętym tłuszczem, zmieszanym z kurzem, pyłem, odchodami insektów, śladami odprysków wody, pleśnią i cholera wie czym jeszcze...

      Każdy ma jakieś tam swoje wypróbowane sposoby na usunięcie tego. Zaczyna się od zwykłej ciepłej wody z szarym mydłem lub płynem do naczyń. Kończy na mieszankach wszelakich rozpuszczalników - od mniej do bardziej agresywnie działających. Co nie oznacza, że jest to proste i można sobie samemu próbować bez późniejszych, często nieodwracalnych konsekwencji. :)

      Nie ma też żadnej gwarancji, że obraz będzie jak nowy, bo to praktycznie niemożliwe bez bardzo profesjonalnej pracy konserwatora, która nieraz polega na namalowaniu fragmentów obrazu "od nowa"... czyli retuszu. Taka praca jest długotrwała i nie tania. Polega na żmudnym usuwaniu tego, co ma być usunięte, próbach, testach i wypełnianiu uszkodzeń. To sztuka sama w sobie.

      Domyślam się, że obraz nie był zawerniksowany od nowości, a w dodatku brudny i w kiepskim stanie. Jeśli nie było werniksu, to farba olejna przez tyle lat bardzo zblakła, pociemniała, zżółkła... I to może być odczytywane przez Ciebie jako "brudny obraz", ale w rzeczywistości tak po prostu wygląda stary, niezabezpieczony obraz, namalowany być może niezbyt dobrymi farbami i na niezbyt dobrym podkładzie. Są pigmenty bardziej i mniej odporne na starzenie...

      Jeśli obraz jest pokryty werniksem, to zabezpiecza on kolory, a wszelki brud przywiera do tegoż werniksu. Po 50-100 latach się go usuwa i można nałożyć nowy.

      Werniks końcowy w sprayu, zwłaszcza matowy - to dla mnie niewypał. Ogólnie nie lubię werniksów końcowych w formie sprayu, bo potrafią sprawiać problemy, są mało wydajne, drogie, nierówno rozpylają od połowy puszki, potrafią zasychać... etc. Poza tym, pierwsza warstwa werniksu - to zawsze powinien być werniksu błyszczący. On najlepiej podbija kolor i wyrównuje "świecenie" oraz matowość powierzchni.

      Ja osobiście zawsze stosuję werniks końcowy w płynie i nakładam go szerokim pędzlem lub tamponem z flaneli. Kładę obraz na płask i rozlewam ogrzany werniks. Wtedy właściwie "nakłada się sam". ;)

      Zatem przeczuwam, że po prostu za mało było tego sprayu nałożone (jeśli nic nie widać...). Różnica pomiędzy obrazem zawerniksowanym, a nie zawerniksowanym jest ewidentna. Znając problem ze sprayami - albo za słabo nim potrząsano i wymieszano, albo się zatkał i przestał prawidłowo rozpylać, albo po kilkukrotnym użyciu przestał działać i wydobywał się z niego głównie gaz i rozpuszczalnik. Wszystko zależy jakiej był firmy...

      Tym nie mniej - można proces powtórzyć. Tzn. nałożyć następną warstwę. Sugerowałbym jednak werniks błyszczący. Można też zdjąć ten "nałożony" werniks za pomocą terpentyny i papierowych ręczników, a następnie próbować czyścić obraz na własną rękę. W teorii niby proste, ale w praktyce... wiadomo. ;)

      Pozdrawiam
      Sebastian Talar

      Usuń
    2. dopatrzyłam się daty - 1932. Obraz w sumie nie był zniszczony, lekko spękany i tylko na fragmencie. Obraz jest chyba jednak niedomyty, jest na nim jakby szary nalot - kurz? I mam wrażenie że wcześniej (przed oddaniem do czyszczenia i werniksowania) tego nalotu było więcej. Nie mam pojęcia czy był zawerniksowany. Nie świecił się nigdy. Jako że jest w stosunkowo dobrym stanie to może jednak był? I biały kolor jest nadal biały. Czy werniks matowy w ogóle się nie świeci? Dziękuję i pozdrawiam, Zośka

      Usuń
    3. Nie jestem w stanie, nawet czysto hipotetycznie określić, co oznacza ów "szary nalot". Kurz to raczej nie jest, bo ten łatwo usunąć... Może dym papierosowy?

      Każdy werniks damarowy błyszczy. Werniks matowy trochę mniej, ponieważ ma w sobie woski matujące, które trochę ograniczają połysk. Ale przez to kolory są gorsze, a czerń nie taka głęboka...

      Na szczęście jest coś takiego jak habituacja... Za miesiąc przestaniesz o tym rozmyślać i zaakceptujesz obecny stan. ;)

      Jest też takie fajne powiedzonko: "Chcesz otrzymać dzieło sztuki - MUSISZ zacząć od zatrudnienia artysty". Bo inaczej możesz się spodziewać "renowacji" po amatorsku. Tak jak w przypadku słynnego fresku "Ecce Homo" z wizerunkiem Jezusa w miasteczku Borja (Hiszpania). ;)

      Pozdrawiam.
      Sebastian Talar

      Usuń
  16. Dzień dobry!
    Mam pewien dylemat, a widzę że ma Pan duze doświadczenie. Może będzie mi Pan w stanie pomóc? Chcę zawerniksować obraz, ale głównie po to aby wyrównać powierzchnię i wydobyć kontrasty. Jednoczesnie nie chcę aby obraz swiecił. Czyli werniks matowy. Tak, tylko ze uzywalem damarowego matowego i wcale nie okazał się matowy. Nie wiem czego użyć zeby osiągnąć efekt... Jakie werniksy są naprawde matowe? Damarowy nie spełnił swojej funkcji. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, racja... Nie ma w 100% matowego werniksu do obrazów olejnych. Każdy werniks trochę się błyszczy. A im więcej warstw - tym większy połysk.

      Są dwa rodzaje werniksów do obrazów olejnych. Damarowy i akrylowy. Pierwszy jest pochodzenia naturalnego, a drugi syntetycznego. Kryształki damary pozyskuje się z żywicy drzew. Można je kupić w sklepach plastycznych i zrobić sobie własny werniks.

      Co do werniksów akrylowych - moim zdaniem błyszczą się jeszcze bardziej. Dlatego staram się używać werniksu damarowego i nie nakładać więcej, niż jedną warstwę. To daje najlepszy efekt estetyczny.

      Nie bez powodu obrazy w galeriach są powieszone pod lekkim kątem (w kierunku podłogi) i nie naprzeciwko okien lub źródeł światła. Również próby fotografowania obrazów z włączonym fleszem przynoszą marne efekty. Każde światło odbija się od powierzchni werniksu. Dlatego, zamiast obrazu, widzimy np. białą plamę od lampy błyskowej. ;)

      Matowy efekt wykończeniowy daje Liquin Original. Czasami wykorzystuje się go jako "szybki werniks", który umożliwia dalsze schnięcie obrazu - bez konieczności czekania kilku miesięcy.

      Pozdrawiam.
      Sebastian Talar

      Usuń