Obrazy olejne na sprzedaż.

środa, 3 maja 2017

Zasada "tłuste na chude" w malarstwie olejnym. O co w tym chodzi?

Wstęp

Dostałem kilka pytań z prośbą o wytłumaczenie o co chodzi z tym całym "tłuste na chude". Zatem tłumaczę na blogu, żeby nie odpisywać wszystkim z osobna. Ostatnimi czasy dostaję naprawdę sporo maili z przeróżnymi pytaniami. Fajnie... chętnie zatrudnię sekretarkę do odpisywania. :>

Przepraszam te osoby, które pod koniec ubiegłego roku napisały do mnie wiadomości i nie otrzymały odpowiedzi. Po prostu, po przeinstalowaniu systemu na komputerze zapomniałem dodać adresu mailowego, na który przychodziły wiadomości. Mam kilka maili i akurat o tym jednym zapomniałem... Po miesiącu sobie przypomniałem. :]

Zasada "tłuste na chude" - dotyczy tylko malarstwa olejnego...

Sebastian Talar www.sebastiantalar.com

Ok. Zatem do rzeczy. Zasada "tłuste na chude" dotyczy malarstwa olejnego. To po pierwsze. Nie dotyczy ona farb akrylowych. Tłuste - to olej lniany. Chude - to rozpuszczalnik, np. terpentyna balsamiczna, benzyna lakowa... itd.

Chodzi o to, aby w miarę powstawania kolejnych warstw obrazu - dodawać odrobinę więcej oleju lnianego. I to właściwie wszystko. Tak - to takie proste!

Ostatnimi czasy nastąpiła pewna ignorancja tej zasady. Związane jest to z rozwojem innych sposobów malowania. Np. w metodzie alla prima, czyli wtedy, gdy obraz powstaje za jednym podejściem - nie ma potrzeby stosowania tej zasady. Np. Vincent van Gogh nie malował laserunkowo. Jego obrazy powstawały szybko i w sposób spontaniczny. Składały się z czystych kolorów, nierozcieńczanych, nakładanych wprost z tubki... Obraz był w zasadzie złożony z jednej, bardzo grubej warstwy farby olejnej.

Malarstwo laserunkowe, a zasada "tłuste na chude"...

Dawniej malarze malowali tylko laserunkowo. Tzn. zaczynali od podmalówki w brązach. Czekali, aż farba olejna wyschnie... Malowali tło. Czekali, aż farba wyschnie... Malowali pierwszą warstwę koloru. Czekali, aż farba wyschnie... Modelowali światłocień, kontury, dopracowywali kompozycję, nasycali obraz kolorami... Czekali, aż farba wyschnie... Malowali detale... 

I zawsze, gdy rozpoczynali nową warstwę - dodawali więcej oleju lnianego.

Zdzisław Beksiński, praktycznie zawsze, malował obraz złożony z wielu warstw farby. Wielokrotnie przemalowywał fragmenty swoich obrazów - korzystając właśnie z techniki laserunkowej i kierując się zasadą "tłuste na chude".

Zobaczcie na Youtubie kilka filmików z pracowni, które dokumentują proces powstawania obrazu. Są bardzo ciekawe. Można zaobserwować, że proces malowania zaczynał się już w momencie gruntowania podobrazia. Specyficzne pociągnięcia pędzla tworzyły fakturę. Następnie powstawała podmalówka z farb akrylowych, a dopiero potem zaczynało się "piłowanie" obrazu za pomocą farby olejnej. Warstwa po warstwie. Każde warstwa musiała być sucha. W jednym filmie jest nawet takie zdanie: "Wczoraj nie malowałem, bo obraz nie wysechł...". Swoją drogą szkoda, że Mistrz nie zdążył napisać żadnej książki na temat malarstwa...

Dlaczego należy stosować się do tej zasady?

Jest to bardzo ważne. Ignorancja i lekceważenie owej techniki może spowodować "marszczenie się farby" lub popękanie po wyschnięciu. Kłopoty mogą wystąpić tuż po zawerniksowaniu... Pierwsza warstwa, tzw. podmalówka powinna być szybkoschnąca i "chuda". Każda następna powinna zawierać coraz większą ilość oleju. A zatem, będą one coraz to bardziej elastyczniejsze. Ważne jest także to, iż będą wysychały wolniej, co umożliwi tym wcześniejszym warstwom farby prawidłowe wiązanie.

Wszystko jasne mam nadzieję? :)


7 komentarzy:

  1. Paczka z farbami olejnymi w drodze, więc należałoby zorientować się co i jak. Tak właśnie trafiłam na twój blog i całe szczęście, bo myślałam, że farby olejne rozcieńcza się samym olejem, w głowie powstał niebezpieczny pomysł zrobienia podmalówki rozcieńczoną farbą w oleju... ale na szczęście dzięki twoim artykułom nie popełnię tego błędu.
    Bardzo ciekawi mnie olej, może ją polubię, jak na razie jestem zakochana w akrylu za jego szybkość, mobilność i łatwość w rozcieńczeniu oraz przez fakt, że wystarczy zwykły papier. Już niedługo będę mieć przyjemność poznać oleje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Akryle mają swoje zalety... Ale jeśli chodzi o malarstwo realistyczne, to większość malarzy używa farb olejnych. I to nie jest przypadek, czy kwestia przyzwyczajenia. Farby olejne inaczej się zachowują, inaczej odbijają światło, przez co kolory są głębsze... Pozwalają na pracę z farbą na płótnie, tworzenie laserunków, modelowanie konturów...

    Jedyna ich wada, to czas schnięcia. Dzisiaj każdy chce mieć wszystko na "teraz". A farby olejne wymagają cierpliwości, zarówno ze strony artysty, jak i ze strony klienta... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. witam, mam pytanie :) znowu ... mam obraz już skończony, zaczynałam malować z medium olejno-żywicznym (szmal) , ale w trakcie malowania dalszych warstw po wyschnięciu, powstawała dziwna jakby skorupa , dalsze nakładanie farby już z samym olejem było jak malowanie po plastiku , w miarę kończenia było już lepiej. O co mi chodzi?chodzi mi o trwałość tego obrazu ? czy się to nie złuszczy ?nie odpadnie? nie skruszeje ?.... i co tam jeszcze gorszego ... maluję raczej cienkimi warstwami , szybo , tylko w 60 % obrazu jest więcej warstw...
    pozdrawiam
    izabela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ps. niby to jest tłuste na chude , może to medium tak wiąże farbę że powstaje taka dziwna warstwa ..... obraz jest już suchy , kolory są takie jak mają być.... , juz nie stosuję tego medium bo strasznie śmierdzi i dziwnie działa :) stosuję Pana medium ekologiczne z olejem lnianym i jest super. tylko martwię się co będzie z tą trwałością ... bardzo lubię ten obraz ... :( .....

      Usuń
  4. W miarę możliwości używajcie jakiegoś "nicku", albo profilu. Czasem ciężko mi się połapać z tymi "Anonimami". I nie wiem czy to kobieta, czy to mężczyzna... Czy mam pisać "zrobiłaś", czy "zrobiłeś"? :>

    Tamto medium olejno-żywiczne zawiera w sobie rozpuszczalnik typu terpentyna, albo benzyna lakowa. I dlatego śmierdzi...

    Co do efektu "malowania po plastiku" to myślę, że było tam za dużo oleju lnianego. Zbyt dużo oleju w medium, albo malowanie tylko z użyciem oleju - powoduje taki efekt. Przez to potem są problemy z przyleganiem farby. Świeża farba jest jakby "odpychana" od powierzchni obrazu. Wtedy trzeba psiknąć werniksem retuszerskim... I jak wyschnie - malować dalej.

    Pytasz mnie, czy obraz się nie zniszczy? Prawda jest taka, że wszystkie obrazy się niszczą. Wszystko we wszechświecie zmierza ku entropii. Z uporządkowania - w nieuporządkowanie. Z ładu - w chaos. Zresztą, w przeciwnym wypadku - konserwatorzy nie mieli by czego odnawiać. Niech oni się tym martwią w przyszłości. :P

    Pozdrawiam! S.T.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam kilka pytań odnośnie zasady "tłuste na chudym":
    1) czy do pierwszej warstwy można dodać tylko rozpuszczalnik? (czy obraz będzie zbyt matowy?)
    2) a do następnych warstw tylko oleju? (czy obraz pożółknie?)
    3) czy sama farba prosto z tubki jest bardziej tłusta ;) od tej do której dodaliśmy olej? czyli czy taka farba prosto z tubki może stanowić ostatnią, tę "najtłustszą" warstwę?
    4) jak ułatwić sobie to mieszanie farby z medium praktycznie? Ja wlewam sobie rozpuszczalnik albo olej do jakiegoś pojemniczka i potem "nakraplam" go do farby wyciśniętej na paletę i tu dopiero mieszam...
    Dziękuję za odpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow, wow, wow...

    1. Zawsze jest dobrze dodać nieco oleju, gdyż sam rozpuszczalnik bardzo matowi kolory. Jednocześnie farba traci swoją spójność i jednolitość. Czyli po prostu pigment jest "rozbijany" przez rozpuszczalnik i traci swoje wiązanie z olejem. Czyli... po wyparowaniu rozpuszczalnika ta warstwa farby jest w znacznym stopniu pozbawiona spoiwa... Czyli... nie za dobrze.

    2. Tak, do następnych warstw więcej oleju - bo musi być tłustsze. To chyba jasne. To, co żółknie z czasem - to przede wszystkim werniks... Olej lniany też nieco żółknie. Ale za swojego życia, to raczej nie zauważysz... A konserwatorzy też chcą mieć pracę, więc to nie jest nic złego. Tak do tego podejdź... ;)

    3. Dziwne pytanie... A herbata do której dosypiesz cukier to będzie słodsza, czy jeszcze bardziej gorzka? :> Farbami prosto z tubki raczej się nie maluje. Choć oczywiście są techniki takie jak: "suchy pędzel (dry brush) albo impasto. Wtedy to i owszem. Ale zazwyczaj farbę się rozrzedza.

    4. Maczasz pędzel w pojemniku z medium i mieszasz tym farby. Co tu ułatwiać? Po prostu dodajesz do farby. A czy to będzie tak, czy siak. Nie ma znaczenia. Generalnie większą ilość farby się rozrabia szpachelką. Ale zazwyczaj wszystko miesza się pędzlem.

    OdpowiedzUsuń

Możesz komentować anonimowo. Ale po co? Lepiej wybierz - Nazwa/Adres strony, albo zaloguj się z konta Google+. Dzięki temu, będę mógł odróżnić jedną osobę, od drugiej... :)