Obrazy olejne na sprzedaż.

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Jak zacząć malować farbami olejnymi?

Na początek...

W tym artykule postaram się skupić na kwestii praktycznej. Nie będę pisał o tym, co masz malować, jak malować i tak dalej... Przyjmijmy po prostu, że chcesz zacząć i zobaczyć jak to jest. Mam nadzieję, że zdołam Ci trochę pomóc. :)

Podam Ci spis tego, co musisz mieć, żeby w miarę prosty sposób zacząć malować farbami olejnymi. Podrzucę Ci kilka ciekawych informacji. Spróbuję także podważyć niektóre mity. Np. że malowanie, to drogie hobby. Hmmm... Serio? Jak dla mnie - skoki spadochronowe to drogie hobby... Jeden skok - 500 zł. :P

Dlaczego farby olejne?

"Nie będę malować farbami olejnymi, bo to trudna technika" - bardzo często powtarzany mit. Zupełna nieprawda. Oczywiście, jest to kwestia indywidualnych predyspozycji. Niektórzy świetnie malują akwarelami, a niezbyt im idzie malarstwo olejne. Ja jednak twierdzę i mam za tym sporo argumentów, że farby olejne to najprostsza i najbardziej wszechstronna technika malowania obrazów. Nie rezygnuj, zanim nie spróbujesz!

Sebastian Talar www.sebastiantalar.com

Jakie farby są najlepsze? Jakie kupić?

Bez zakupu farb się nie obejdzie, więc zaczniemy od nich. Ja, na to pytanie, odpowiem krótko - nie kupuj najtańszych, ani tych najdroższych. Wybierz farby ze średniej półki cenowej. Szkoda czasu na bawienie się beznadziejnymi farbami, które, ani nie mają dobrych kolorów, ani siły krycia. Są rzadkie i po wyschnięciu blakną. Tylko się zniechęcisz...

Nie ma też sensu kupować bardzo drogich farb. Weź pod uwagę, iż na początku wiele obrazów wyląduje w koszu.

Nie będę podpowiadał firm. Mam tylko jedną wskazówkę - unikaj producentów, którzy nie podają symboli pigmentów użytych w farbie. Np. farba Titanium White (Biel Tytanowa), powinna być oznaczona: Pigment(s) PW6, albo PW6/PW4 - co oznacza domieszkę Bieli Cynkowej. I analogicznie w stosunku do innych kolorów. Każdy pigment użyty w produkcji ma swój symbol. Jeśli ktoś go nie podaje - ma coś do ukrycia.

Sebastian Talar www.sebastiantalar.com

Jaki zestaw kolorów na początek?

To jest trudne pytanie... Teoretycznie wystarczą Ci 3 kolory podstawowe, biel i bardzo ciemny brąz. Czyli, możesz zacząć od takiego zestawu:

- Cadmium Yellow Light (żółty)
- Cadmium Red Deep (czerwony)
- Ultramarine Blue (niebieski)
- Titanium White (biały)
- Burnt Umber (ciemny brąz).

Na początku warto wszytko maksymalnie uprościć. Tak, jak w nauce wszystkiego, co nowe i nieznane.

A co jeśli chcesz od razu kupić więcej kolorów i mieć bardziej rozbudowaną paletę? To także nie jest zły pomysł. Są jakby dwie drogi, ale ja nie odradzam żadnej z nich. Wybierz sobie, co Ci bardziej pasuje. Jeśli nie jest to dla Ciebie problem i bardzo chcesz eksperymentować od razu z pełną paletą, to mogę Ci polecić taki standardowy zestaw:

- Cadmium Yellow
- Lemon Yellow
- Yellow Ochre
- Raw sienna
- Cadmium Orange
- Cadmium Red Deep
- Alizarin Crimson
- Cerulean Blue
- Cobalt Blue
- Ultramarine Blue
- Permanent Violet
- Burnt Sienna
- Burnt Umber
- Titanium White
- Ivory Black

Jakie pędzle na początek?

Powiem tak - jestem cholernym ekspertem od pędzli, bo wypróbowałem chyba 3/4 asortymentu tego, co można dostać na naszym rynku. A nawet zamawiałem pędzle z UK...

Pędzle są bardzo ważne. Zwłaszcza w malarstwie realistycznym. Tutaj nie można sobie pozwolić na malowanie pędzlem, który nie trzyma kształtu, rozłazi się po kilku dniach, traci ostry szpic, kiepsko trzyma i oddaje farbę... Po prostu musisz mieć dobre narzędzia, jeśli chcesz malować realistyczne obrazy. Niektórzy mówią, że materiały nie mają znaczenia, bo liczą się umiejętności... Zawsze sprawdź kto Ci to radzi, bo w 99% przypadków będzie to osoba o małych... kompetencjach. :)

Sebastian Talar www.sebastiantalar.com

W doborze pędzli ciężko coś poradzić, bo to jest sprawa bardzo indywidualna. Ja preferuję pędzle okrągłe i bardzo miękkie. Najczęściej są to syntetyki, czyli włosie jest sztuczne. Wyjątkiem są okrągłe pędzle sobolowe, które służą do malowaniu detali. Przy większych pracach zdarza mi się używać płaskich pędzli.

Na pewno odradzam jakieś mega-super-hiper drogie pędzle. Sprawdziłem osobiście sporo tego typu rzeczy. W 90% uważam, że bardzo (ale to baaaaardzo!) przepłaciłem. Pisałem już o pędzlach, jakich używam - zobacz w "Szkole Malowania". Firma nazywa się Schuller Eh'klar i wcale nie zajmuje się produkcją materiałów plastycznych. Używam dwóch kompletów tej firmy. Jedne to syntetyki, a drugie z włosia naturalnego. Dla mnie są idealne.

Tutaj pisałem o tych pędzlach i zrobiłem im kilka fotek...

Podsumowując, mogę doradzić jedno - eksperymentuj. Kup po jednym pędzlu z każdej serii. Spróbuje jak się nimi maluje. Potem dokup więcej... Ewentualnie napisz do mnie, jeśli zainteresowały Cię te pędzle, których używam. Może uda się coś zorganizować. :)

Jakie podobrazie? Robić samemu, czy kupować?

Zdecydowanie odradzam kupowanie drogich podobrazi, jeśli dopiero zaczynasz. Będą Cię deprymować i odstraszać. Dajmy na to, wydasz 100 zł na 5 sztuk. Z tych pięciu sztuk - cztery pójdą do kosza. Za tę samą kwotę, możesz zamówić ok. 50 sztuk pociętej w formatki płyty HDF, MDF lub pilśniowej. Świetne i bardzo trwałe podobrazie. Do tego 1 litr białej farby akrylowej - fasadowej. I bardzo szybko zrobisz sobie zapas podobrazi na kilka tygodni.

I zapewniam Cię, że dużo łatwiej jest wyrzucić do kosza kawałek płyty HDF za 2 zł, niż płótno kupione za 20 zł...

Tutaj masz instrukcję jak zrobić tanie podobrazie malarskie. Krok po kroku...

Sebastian Talar www.sebastiantalar.com

Czy trzeba kupić sztalugi?

Na początek nie potrzebujesz sztalugi, ale jeśli chcesz - nie jest to jakiś wielki wydatek. Już za około 100 zł kupisz całkiem fajne, składane sztalugi. Tzw. trójnogi. Jednakże do malowania w domu najlepsze są solidne, drewniane i duże sztalugi studyjne. To już jest nieco większy wydatek, bo min. 300 zł. Są ciężkie i dzięki temu bardzo stabilne. Można do nich przekręcić lampy, a niektóre modele posiadają możliwość ustawienia kąta pochylenia. Ja właśnie mam taki model. Sztalugi to coś, co się kupuje raz i używa długie lata. Dlatego warto dopłacić i kupić naprawdę coś dobrego.

Popularne i tanie sztalugi metalowe są dobre, jeśli masz potrzebę przemieszczania się. Można je złożyć tak, że zajmują niewiele miejsca. Tyle, co składana parasolka. Ma to swoje zalety, ale przez to, że są takie lekkie i cieniutkie - bywają niestabilne. "Latają" po śliskiej podłodze i jest to dosyć irytujące. Trzeba je dodatkowo obciążać, albo opierać o stół.

Jeśli planujesz malować w różnych miejscach, to możesz rozważyć kupno sztalugi skrzynkowej. Jest to właściwie takie przenośne studio. Uchwyt na obraz, paleta i pojemnik na pędzle i farby. Wszystko w jednym miejscu. Całość można złożyć i przenosić za pasek na ramieniu. Całkiem fajna rzecz. Jeśli masz ochotę, pakujesz do auta, na rower i jedziesz sobie malować w plenerze. :)

Paleta do mieszania farb

Oczywiście możesz kupić sobie drewnianą paletę. Tylko nie pisz potem do mnie - "Jak ja wyczyścić?". ;) Paletę malarską najlepiej zrobić z kawałka grubego szkła. Łatwo usuniesz z niego nawet bardzo zaschniętą farbę. Wystarczy zaopatrzyć się zdrapak, skrobaczkę do szyb w sklepie budowlanym.

Są też palety jednorazowe. Można je kupić w sklepie plastycznym. Są to po prostu arkusze ze specjalnego tworzywa, które można wyrywać jak kartki z bloku. Nie testowałem, bo wydaje mi się, że mój patent jest dużo lepszy. Na pewno tańszy...Pokazywałem go już w innym artykule.

Tutaj masz zdjęcia i więcej na temat mojej palety.

Sebastian Talar www.sebastiantalar.com

Medium do rozrzedzania farby i płukania pędzli

Kiedyś używałem standardowego medium olejno-żywicznego. Terpentyna, olej lniany, werniks damarowy (proporcje 5:1:1). Niestety, terpentyna jest toksyczna. Na początku nawet lubiłem jej zapach, ale po jakimś czasie zaczęły się problemy. Obecnie moja pracownia jest całkowicie nietoksyczna i wolna od drażniących zapachów. Używam wyłącznie oleju lnianego, zarówno tego najtańszego, rafinowanego - jaki i droższego, tłoczonego na zimno i zagęszczanego.

Zamiast terpentyny, white spirit, benzyny lakowej - używam eko-rozpuszczalników do farb olejnych. Są one bezpieczne dla ludzi i zwierząt. Nie posiadają też żadnych zapachów. Często płuczę pędzle w zwykłym, najtańszym oleju lnianym.

O medium, którego używam oraz o szkodliwości terpentyny pisałem już niejeden raz dlatego odsyłam Cię do wcześniejszych artykułów:

Bezpieczne, nietoksyczne medium do malowania obrazów farbami olejnymi.
Jak stosować olej lniany w malarstwie olejnym?

Inne przydatne rzeczy...

Z pewnością przydadzą Ci się jeszcze papierowe ręcznikiszpachelka do mieszania farb na palecie oraz właściwe oświetlenie. O tym ostatnim przeczytasz więcej tutaj:

Jakie światło do malowania obrazów jest najlepsze? Oświetlenie pracowni malarskiej.

Powodzenia!

Mam świadomość tego, że w internecie nikt nie lubi czytać długich tekstów. :) Pomimo tego, że starałem się streszczać, to wyszedł mi całkiem spory artykuł. Gdybym pisał szczegółowo na każdy temat, to pewnie powstałaby z tego mała książka. Tak naprawdę, to masz tutaj streszczenie kilku podręczników i kilka lat moich doświadczeń. Czasami na płatnym kursie nie dowiesz się tyle, co tutaj. ;) Jeśli czujesz niedosyt - zajrzyj do "Szkoły Malowania". Możesz też zadać mi pytanie w komentarzu, albo użyć formularza kontaktowego. Pozdrawiam!


18 komentarzy:

  1. Dzień Dobry,

    Jakie ma Pan porady w kwestii urządzenia pracowni malarskiej jak się wynajmuje kawalerkę :). Przymierzam się co prawda powoli do zakupu mieszkania ale nie wiem czy będzie mnie stać na coś więcej niż jeden pokój.

    Pozdrawiam
    Tomek

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie napisałeś czy to będzie tylko pracownia, czy pracownia + będziesz tam mieszkał... :) Dosyć istotna różnica.

    To zależy ile m2 ma ta kawalerka. Niektóre mają 30 m2, a inne 18 m2... :) Póki malujesz małe obrazy, to dasz radę. Ale np. ja teraz maluję bardzo duże abstrakcje i faktycznie jest problem. Nie tyle z malowaniem, co z przechowywaniem obrazów. A jak malujesz dużo, to miejsca szybko zaczyna brakować.

    Rady? No, chyba najlepiej postawić na minimalizm. Wyrzucić telewizor, bo i tak nic tam ciekawego nie ma. Nie chcę się wymądrzać, bo nie byłem w takiej sytuacji.

    Wszystko sprowadza się do tego, jak duże obrazy planujesz malować. Można mieć tzw. pochade box, czyli małą skrzyneczkę i malować obrazy 30x30 cm. I wtedy możesz to rozstawić nawet w kuchni...

    Jeśli to jest duże miasto, to zawsze można poszukać wspólników do wynajęcia czegoś na pracownię...

    Pozdr. S.T.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuje bardzo za odpowiedź :)

    Tak, mieszkam tam, kawalerka ma prawie 40 metrów więc jest duża. Niestety TV mam i nie bardzo mogę wyrzucić bo jest właściciela (ja nie oglądam go).

    Tego przechowywania i malowania obrazów obawiam się najbardziej ale to przyszłość, jestem na początku drogi i zaczynam z rysowaniem najpierw.

    Zastanawiam się tylko jak planować w przyszłości mój zakup/wynajem mieszkania gdy rysowanie/malowanie mnie wciągnie. Z racji zawodu (jestem informatykiem) nie jestem w sensie fizycznym przywiązany do miejsca pracy (tj. mogę pracować przez internet) oraz ze względu na sytuację rodzinną, więc mógłbym zamieszkać tam gdzie są po prostu tańsze lokale.

    Pozdrawiam
    Tomek

    OdpowiedzUsuń
  4. Informatyk ze zdolnościami artystycznymi. To dopiero mieszanka... Mi się udało napisać program w Turbo Pascalu, który wyświetlał kółko, trójkąt i kwadrat. Co i tak uważam za duży sukces, bo nie posiadam ścisłego umysłu... :P

    Kawalerka 40 m2? Nawet nie przypuszczałem, że takowe istnieją.

    Jest tyle rozwiązań ile ludzi... Można malować w mieszkaniu w bloku. Patrz filmy "atelier" Beksińskiego na Youtubie. Można kupić dom gdzieś, gdzie diabeł mówi dobranoc... Są miejsca, gdzie nieruchomości są tanie. Dom murowany za 150 tys... Widziałem takie ogłoszenia na otodomie. Mieszkania w cenach poniżej 1500 zł za metr... I to nie z TBS. Posiadanie wolnego zawodu daje dużo możliwości. Nie trzeba mieszkać tam, gdzie ceny są kosmiczne.

    Na pewno dobrze jest mieć całkowicie osobne pomieszczenie. Niektórzy nawet powiedzieliby, że lepiej, aby nie było ono za blisko domu. Żeby można "wracać do domu" i "wychodzić do pracy". :) Ponoć od pracy w domu, człowiek dostaje bzika. Jak dla mnie jest w tym ziarno prawdy. Spadają tzw. umiejętności interpersonalne - ta na pewno. Wiem po sobie...

    Co do mieszkania, to ideałem byłoby 3 pokojowe. Cześć dzienna, część nocna i pracownia... :) Ot tak, można sobie pomarzyć na przyszłość... hehe.

    Ale najpierw to zacznij malować obrazy. I ja bym właśnie zaczął od takich małych wprawek. Naprawdę, nie trzeba zaczynać od dużych formatów. Chociaż wiem, że wykładowcy ASP często tak mówią. "Musicie się rozmalować"... takie coś słyszałem. Ja mam zupełnie inne zdanie. Zacznij od niewielkich tematów, maksymalnie uprość wszystko, 3 pędzle, 5 kolorów, tanie, małe podobrazie z płyty hdf... Po to, żeby nie bać się "zepsuć". Mi to bardzo pomogło.

    Wpisz sobie w google daily painting artworks. O takie rzeczy mi chodzi. Aha, nie radziłbym odchodzić od informatyki. :) Przynajmniej na początku.

    Pzdr S.T.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za obszerną odpowiedź :)

    Tak, zbyt dużo "planowania" zamiast realnego działania to rzecz którą chciałbym wyeliminować. "Łatwiej" jest cały czas planować niż działać, umysł zawsze podsunie jakieś "przeszkody".

    Informatyki nie zamierzam porzucać ale mam zamiar wyeliminować ją z prywatnego życia o ile się da. Do tego stopnia żeby nie mieć komputera, smartfona czy internetu w domu.

    Dlatego chciałbym wrócić do młodzieńczych lat gdy chodziłem do kółka plastycznego ~ 25-30 lat temu. Z tego co pamiętam nawet nieźle mi szło.

    Rysowanie/malowanie ma w założeniu być odskocznią od odhumanizowanego świata komputerów.

    Zastanawiam się czy warto na początku swojej drogi uczestniczyć w zorganizowanych zajęciach np. w domach kultury. Z jednej strony koszty (nie są to bezpłatne zajęcia), z drugiej być może demotywujący wpływ lepszych ode mnie (ja tak mam deprymuje mnie to bardziej niż motywuje).

    Czy nie lepiej po prostu chodzić jak najczęściej na miasto ze szkicownikiem i rysować, a zimą ćwiczyć w atelier. Mam taką fajną książkę z ParkEdukacja "Nauka rysowania" i tam są rozpisane konkretne ćwiczenia. Wczoraj kupiłem szkicownik i zestaw do rysowania w Empiku.

    A później przejść do tych daily painting o których Pan pisze. Podoba mi się minimalizm jako filozofia upraszczania wszystkiego ale jak zauważyłem początkujący mają tendencję do komplikowania rzeczy z racji tego że nie wiedzą jeszcze co jest najważniejsze w danej czynności.

    Pozdrawiam
    Tomek

    OdpowiedzUsuń
  6. (Pls, nigdy nie piszcie do mnie per "Pan"...) Dziwnie to brzmi i nie wiem jak mam się zwracać. Sam nigdy nie używam tej formy...

    Te zajęcia w domach kultury i inne takie "kursy" malarstwa to bym sobie darował... No chyba, że jest to jakiś wyjątek i uczy tam osoba na poziomie. Kiedyś, jako 17-18 latek brałem udział w czymś takim... Zajęcia polegały na malowaniu z natury i tyle. Osoba, podobno jakiś wykładowca, nawet pędzla nie dotknął przez cały ten czas, kiedy tam chodziłem. :) I to było płatne!

    (Cholera, a ja tu za darmo Wam wszystko zdradzam. Bez kitu. Dobra - od jutra wstęp - 1000 zł.) :D

    Wyjątkiem są kursy przygotowawcze na ASP. Kosztują czasem 400-500 zł miesięcznie. Ale jeśli chciałoby się zdawać na taką uczelnię, to tam pokażą Ci, co masz mieć w teczce i jak musisz się zaprezentować. To są takie specyficzne zajęcia pod konkretny cel. Niekoniecznie nauka malarstwa i rozwijanie własnego talentu... Trochę taki "kurs na prawo jazdy". Ale ponoć pomaga w dostaniu się na studia.

    Tak naprawdę, to można robić wszystko, na co przyjdzie ochota. Szkicownik jak najbardziej, ćwiczenia z książki, kopiowanie rysunków, martwe natury... Generalnie, wszystko się łączy. Wszystko wpływa na rozwój. Zasada jest jedna. Ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. Nie ma innej drogi...

    Pozdr. S.T.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuje,

    Mam też taki "problem" że moja praca jest kreatywna (nie bez powodu programiści dostają zniżki od praw autorskich w PIT) i czasami po pracy jestem tak "wypruty" z pomysłów i sił, że nie ćwiczę tyle ile bym chciał, bo trudno mi znaleźć siły i inspirację. Z drugiej strony taki bank "pomysłów i inspiracji" pewnie by mi pomógł przełamać początkowy impas.

    Znasz jakiś sposób na pobudzenie i tworzenie takiego banku inspiracji, jakieś sprawdzone sposoby? No nie wiem, notatki pomysłów, kolekcja przemawiających do twórcy zdjęć czy jakieś schematyczne szkice. Jak Ty się inspirujesz?

    Wiem, że dobry twórca jest w stanie się zainspirować wszystkim i zgadzam się że nie ma np. miejsc "lepszych" czy "gorszych" ale w moim przypadku mam wrażenie, że dużą część sił do tego potrzebnych "zużywam" w pracy zawodowej :(.

    Pozdrawiam
    Tomek

    OdpowiedzUsuń
  8. Na pewno inni malarze są potężną inspiracją... Po kolei: Van Gogh, Beksiński, Sętowski, Yerka, Novak-Zempliński, K. Bąk, F. Frazetta, Josh van Riswick, Morgan Weistling, Pino Daeni, Richard Schmid, Jeremy Lipking, Daniel J. Keys, Clyde Aspevig, V. Volegov, Julian Merrow-Smith, Pollock, Rothko, G. Richter, Zao Wou Ki... lista bez końca. Jak widać rozstrzał stylistyczny potężny, a jeszcze nie wymieniłem facetów od concept artu, digital paintingu, komiksu... itd. Bo ja przecież na początku wcale nie chciałem malować farbami, tylko pracowałem na komputerze i photoshopie...

    Poza tym, najlepsze pomysły przychodzą w trakcie. Więc po prostu się maluje, nie czeka. W ogóle takie rzeczy jak inspiracja, wena, natchnienie są "przereklamowane". Powiedziałbym, że ważniejszy jest nawyk malowania. Jakiś rodzaj wewnętrznego przymusu. Wręcz coś przyciąga cię do farb, pędzli i płótna... Pomimo, że nawet chciałbym to nieraz rzucić w cholerę - nie da się. Pewnego dnia się obudzę, wstanę i zacznę od nowa. Tak to wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tomku, pozwól że sie wtrącę, w mojej opini najlepsza inspiracją dla zmeczonej głowy jest biały pokój z białymi scianami pusty bez odwracania uwagi, po pewnwj chwili dusza sama zaczyna dryfowac po wyobraźni i pasuje wtedy miec chociaż notesik :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jest coś w tym. Ja np. nie mogę mieć żadnych swoich obrazów na ścianach. Nawet w pracowni najlepiej się czuję jak są poobracane tyłem. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Udało mi się zakupić "Naukę malowania" Tadeusza Króla i tam w sekcji poświęconej ćwiczeniom jest dużo przykładów które autor wykonuje temperą (chyba nawet większość). Nie bardzo mogę w sieci znaleźć porównanie wad i zalet w stosunku do olejów, wiem tylko, że to jest od nich starsza technika.

    Generalnie przy moim wynajmowanej kawalerce szukam najmniej "brudzącej" i nieskomplikowanej techniki malarskiej. Nie wiem czy takowa istnieje ale chciałbym maksymalnie ograniczyć "uciążliwość" malowania.

    Pozdrawiam
    Tomek

    OdpowiedzUsuń
  12. Hehe... Nie ma niebrudzącej techniki malarskiej. Chyba, że digital painting... Zawsze coś tam się ubrudzi. Próbuj każdej techniki, tyle Ci poradzę. Poznasz wady i zalety. Co do książki - najlepszą książką, jaką kiedykolwiek napisano o malarstwie jest Richard Schmid "Alla Prima. Everything I know about painting". Niestety, tylko w oryginale do czytania. Większość książek tego typu, jest taka... byle jaka. Same ogólniki, słaby poziom warsztatu... Wiem, bo przecież mnóstwo tego kiedyś kupowałem.

    Temperę bym sobie darował... Ale jak tam chcesz. :) Tak jest to tak naprawdę pierwsza technika, jaką wynaleziono. Robi się farbę z jajka i pigmentu. Chociaż, jak zajrzałem do googla, to teraz jakieś wynalazki i farby dla dzieci są nazywane "temperą". Podobnie jak z gessem. Też większość sprzedawanych "gesso" jest tak naprawdę farbą akrylową... No, ale takie wymogi marketingu. :)

    Popróbuj sobie tych technik, to sam zobaczysz jaką różnicę, chociażby w kolorze - dają farby olejne...

    OdpowiedzUsuń
  13. Rękawiczki chirurgiczne - aby nie pobrudzić rąk, chusteczki takie co sie pudełka same wyciagają aby wycierać pedzle, kubeczki-niekapki takie co sie dzieciom kupuje do szkoły jak przewrócisz to sie woda/olej nie wyleje, mozna tez bezpiecznie zatknąć pędzel, na głowę czapunia foliowa taka do farbowania włosów żeby włosów nie upackac, na buzie tłusty krem jakby farba skapła na twarz to łatwiej zmyjesz, no jak nie chcesz pobrudzic odziezy to hmm..maluj nago :) koniec kreatywności na dzis xD

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzięki za ten wpis, i w ogóle cały blog :) pomału nadrabiam i czytam wszystko "jak leci". Postanowiłam, że wrócę do zapędów z młodzieńczych lat i zacznę coś tam sobie maziać ;). Wcześniej były tylko rysunki, teraz z kolei ciągnie mnie do malarstwa, którego nigdy wcześniej nie próbowałam (no może prócz zajęć plastycznych w przedszkolu i podstawówce :P). Twój blog to dla mnie skarbnica wiedzy! Teraz już mniej więcej wiem co i jak - jakie pędzle, farby etc. Dziękuje jeszcze raz :)

    Pozdrawiam serdecznie
    Agata

    OdpowiedzUsuń
  15. Dzięki. Myślę, że za jakiś czas zrobię coś fajniejszego. Pojawią się nowe rzeczy. Planuję troszkę zmienić tę stronę.

    Pozdrawiam S.T.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam zatem z niecierpliwością, a tymczasem biorę się za czytanie kolejnych postów :)

      Pozdrawiam i miłego!
      Agata

      Usuń
  16. Witam, jestem bardzo zapracowaną osobą, jednak każdy musi mieć coś dla siebie. Kiedyś był to rysunek, a po latach stwierdziłam, że spróbuję malarstwa( chociaż zupełnie nie mam o tym pojęcia). No i pojawiły się problemy; co? jak? gdzie? czym? ;)
    Ten blog wytłumaczył mi wszystko to czego początkujący mógłby się obawiać.
    Dziękuję bardzo.
    Stosując się do Pana rad, wkraczam w przygodę z farbami olejnymi trochę śmielszym krokiem. Oczywiście będę stałym bywalcem, nie ma co!

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziękuję bardzo. :) W 2014 nawet przez myśl by mi nie przeszło, że z tej strony będzie korzystać tak dużo osób. Ech, żebym tak miał dwa razy więcej energii na tworzenie nowych materiałów, wtedy dopiero pokazałbym na co mnie stać. ;)

    OdpowiedzUsuń

Możesz komentować anonimowo. Ale po co? Lepiej wybierz - Nazwa/Adres strony, albo zaloguj się z konta Google+. Dzięki temu, będę mógł odróżnić jedną osobę, od drugiej... :)