Obrazy olejne na sprzedaż.

środa, 6 sierpnia 2014

Szukasz profesjonalnych pędzli dla artystów? Zobacz te od Rosemery&Co.!

Nowy komplet pędzli do malowania farbami olejnymi...

Właśnie otrzymałem paczkę i wstawiam kilka zdjęć, zanim zacznę malować kolejny obraz... :) Kiedyś już pisałem o tych pędzlach. Od kiedy po raz pierwszy wziąłem je do ręki, wiedziałem, że będę je kupował dokąd będzie to możliwe. Dlaczego? Przede wszystkim są bardzo uniwersalne.

www.sebastiantalar.com

Dlaczego je kupuję?

Są to pędzle z naturalnego włosia. Ja używam głównie serii 278 Long Filberts, czyli "koci język". Ale tym razem zamówiłem kilka sztuk z 279 Long Flats, czyli płaskich. Są niezbyt sztywne, ale też nie za miękkie.

Znakomicie trzymają farbę olejną, tak że można nimi malować niemal jak szpachelką. Jednocześnie wspaniale radzą sobie z rozrzedzoną farbą, przy delikatnym mieszaniu kolorów, glazingu, czy pracy nad detalami. Potrafią dać coś od siebie. Takie specyficzne malarskie pociągnięcie. Świetnie nadają się do malowania alla-prima! Robią dokładnie to, czego chcę... 


Jak zamówić?

Pędzle można zamówić prosto od producenta w UK, za pomocą strony internetowej. Firma Rosemary&Co. to niewielka, rodzinna firma, zajmująca się wyłącznie produkcją najwyższej jakości pędzli dla artystów. Polecam zapoznać się z ich ofertą. Ceny są przystępne. Przesyłka dociera w ciągu tygodnia. Wszystko bardzo dobrze zapakowane.

www.sebastiantalar.com

8 komentarzy:

  1. Oryginalnie seria ta była robiona z włosia mangusty. Teraz to już nie jest ta jakość, bo włosie jest zastępcze, ze względu na zakaz handlu włosiem mangusty. Przestałem je kupować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tego co czytałem na stronie Rosemary&Co oni posiadali duży zapas, kupiony jeszcze za czasów, kiedy nie było zakazu. Ale jest coś w tym, co piszesz.

    Prawdopodobnie najlepszy materiał został wykorzystany. Zauważyłem np. że na starych zdjęciach np. końcówka pędzla Long Flat to miękkie, brązowe włosie. A teraz już tak nie jest... Pędzel jest jakby podcinany krócej. Przez to jest bardziej sztywny.

    I powiem więcej. Ja ostatnio napisałem o tym przy zamówieniu i dostałem dwa pędzle tego samego rozmiaru gratis. Oba były przycięte, ale już nie tak bardzo jak pierwszy.

    Na szczęście wersja Filbert jeszcze jest dosyć dobra. Przynajmniej te mniejsze rozmiary, których głównie używam.

    Próbowałem zamienników syntetycznych. Np. W&N Monarch. Nie polecam. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W zeszłym roku dostałem ostatnią partię z włosia mangusty. Teraz robią tylko i wyłącznie z borsuka. Włosa nigdy się nie podcina, to jest po prostu inne włosie.
    W tym roku dostałem jeszcze kilka od mojego przyjaciela Morgana Weistlinga, ale nawet on już nie dostaje z włosia mangusty.
    Zadzwon i porozmawiaj z Michalem Bawolem, on tam pracuje od ładnych kilku lat.
    Teraz wspólnie z Kozłowskim próbuję zrobić pędzel podobny do #278.

    OdpowiedzUsuń
  4. No, to się trzyma kupy i potwierdza moje wątpliwości a propo ostatnio zakupionej serii kilku pędzli "Long Flat". I uwierz mi, one są niestety podcinane. Tylko to jest właściwie nie fair z ich strony. Bo pod tym samym szyldem sprzedają coś innego.

    Ja zanim zacząłem malować tymi pędzlami, kupowałem właśnie pędzle 3102 Kozłowski. Miały jedną wadę - trwałość w kontakcie z farbą olejną. Ale trzymam kciuki, żeby coś z tej współpracy wyszło!

    Wiem, że lubisz malarstwo M. Weistlinga. Skojarzyłem Ciebie od razu. Jakiś rok temu szukałem w necie informacji o nim i trafiłem na Twoją stronę... Po czym nastąpił opad szczęki do samej podłogi. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. To ja już w sumie zgłupiałam. Warto kupić te pędzle z boruczego włosia czy nie? Bo szukam jakiś dobrych pędzli do oleju, oby to sierść im nie wypadała. Niestety na pędzlach kozłowskiego ze szczeciny się zawiodłam.

    OdpowiedzUsuń
  6. No... minęły dwa lata. Myślę, że w tej chwili nie warto. To już jest zupełnie coś innego. Tak jak pisał Damian. A on wie, co mówi.. :) Świetny artysta, polecam obejrzeć jego obrazy.

    Seria Masters Choice obecna jest już tylko z nazwy. Kiedy powstawała - pędzle były robione z innego włosia i były świetne. Teraz są... inne. Ale Rosemary ma spory wybór, więc zawsze warto potestować coś innego. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To, jednak podziękuję za te pędzle :) Może zwrócę sie ku W&N

    OdpowiedzUsuń
  8. To jednak lepiej kup coś od Rosemary... :> Ze wszystkich pędzli firmy Winsor&Newton, które mam, ani jednego obecnie nie używam. A część nie nadaje się już do niczego. Ta firma to coś jak Apple w świecie komputerów. Drogi sprzęt - przeciętnej jakości. Kupiłem swego czasu kilka pędzli z serii Monarch. Drogie i szybko się rozlazły. Po prostu pieniądze wyrzucone w błoto... :]

    Farby mają bardzo dobre, ale ich ceny... Może dla Brytyjczyka czy Amerykanina są to kwoty do zaakceptowania. Dla Polaków nie za bardzo.

    Ja teraz maluję głownie czymś takim: http://www.sebastiantalar.com/2016/08/pedzle-do-malowania-obrazow-olejnych.html

    O tamtych już pisałem, ale jeszcze ostatnio, w tym samym sklepie, kupiłem świetny komplet pędzli do detali. Po prostu fantastyczny. I tanio... :)

    Polecam dużo testować różnego rodzaju pędzli. Czasem w hipermarkecie, sklepie budowlanym można znaleźć całkiem fajne komplety.

    OdpowiedzUsuń

Możesz komentować anonimowo. Ale po co? Lepiej wybierz - Nazwa/Adres strony, albo zaloguj się z konta Google+. Dzięki temu, będę mógł odróżnić jedną osobę, od drugiej... :)